Jakieś 1,5 orku temu rozpoznałem u 68-letniego pacjenta cukrzycę. Początkowo zaleciłem mu (wydrukowałem) stosowną dietę i zaleciłem redukcję masy ciała. Jak to zwykle bywa, pacjentowi ciężko było zrealizować to drugie zalecenie, zaś glikemia na czczo często przekraczała 140 mg%, a poposiłkowa 200 mg%. Włączyłem więc metforminę. Chory niezbyt starannie przestrzegał zaleconej diety, ale przy dawce metforminy 3x1000 mg cukry były w miarę zadowalające. Po pewnym czasie pacjent uznał, że chciałby skorzystać z porady diabetologa. Nie należę do tych, którzy łatwą ręką wystawiają skierowania do specjalisty na życzenie pacjentów, jednak po kolejnych naciskach ze strony chorego i jego rodziny uległem. Kierując do specjalisty, zawsze staram się, żeby pacjent był odpowiednio "przygotowany", miał wyniki badań, spis aktualnie zażywanych leków, który sam tworzę. Dlatego zleciłem choremu świeże badanie HbA1c oraz poprosiłem, by na wizytę zabrał ze sobą dzienniczki ze wszystkimi pomiary glikemii oraz masy ciała. Staram się też, żeby skierowania wystawiane były w sposób czytelny, zaś całość nierzadko zamykam zwrotem "Z wyrazami szacunku". Jakież więc było moje zdziwienie, kiery pacjent - po odbytej wizycie u pani diabetolog - zgłosił się do mnie z tzw. informacją dla lekarza kierującego, na której lekarka napisała: "HbA1c nie służy do rozpoznania cukrzycy"...