Klasa syna (11 lat) tydzień temu, całkiem znienacka, została wezwana do innej sali, rozdano im testy (2 sprawdziany z kompetencji z matematyki i polskiego) i kazali pisać przez 80 min. Po ustnej informacji od nauczycielki, że matma poszła fatalnie - jeden z rodziców (nauczyciel w podstawówce) interweniował u dyrektorki - zapewnienia, że test po to, żeby sprawdzić nauczyciela i nie będzie wielkich konsekwencji dla ucznia. Kilka dni później wszystkie oceny (z matematyki - faktycznie pogrom - 3 tróje, reszta mierne i pały) zostały wpisane ...