Może to rozwieje chociaż część wątpliwości dotyczących tego ile naprawdę zarabia większość lekarzy w Polsce (wczorajszy Kurier Lubelski):Lekarze przed paru laty skutecznie upomnieli się o swoje zarobki. Pomogły im w tym unijna dyrektywa o skróceniu czasu pracy i braki specjalistów na rynku.Dziś jak Lubelszczyzna długa i szeroka, we wszystkich placówkach ich pensje podstawowe kształtują się na poziomie 3-4 tysięcy złotych. Naliczane od nich pochodne, a przede wszystkim zapłata za dyżury, sprawiły, że wielu wziętych i doświadczonych specjalistów miesięcznie osiąga zarobki w granicach 10 tys. zł. Oczywiście z dyżurami. - Ceną tych wysokich pensji jest nasza stała nieobecność w domu - gorzko podkreślają medycy, którzy dążą do tego, by takie kwoty zarabiać pracując tak jak inni po 40-50 godzin tygodniowo.- Żeby te 10 tysięcy zrobić, dyżurujemy sześć razy w miesiącu popołudniami i nocami w szpitalu i jeszcze konsultujemy chorych w prywatnych przychodnich. Pieniędzy może nam nie brakuje, ale życie wystawia nam cenę za ten dostatek. Brak kontaktu z dziećmi - zwierza się ginekolog ze szpitala w Lublinie.Pielęgniarki o zbliżeniu się do lekarskich pensji mogą tylko pomarzyć, zwłaszcza te pracujące w szpitalach powiatowych w regionie. - O ile w Lublinie czy Zamościu udało się wywalczyć pielęgniarkom wzrost wynagrodzeń, o tyle w szpitalach w Radzyniu Podlaskim, Łukowie, Biłgoraju, Kraśniku, Puławach zarabiają skandalicznie nisko - mówi Maria Olszak-Winiarska, szefowa Ogólnopolskiego Związku Zawodowego na Lubelszczyźnie.Z wyliczeń związku wynika, że pielęgniarskie pensje w naszym województwie są jednymi z najniższych w Polsce. - Jesteśmy na drugim miejscu od końca. W zarobkach lekarzy takiego zróżnicowania terytorialnego nie ma. Dlaczego tylko nasza grupa zawodowa ma ponosić koszty słabego finansowania ściany wschodniej przez NFZ? - pytają rozgoryczone pielęgniarki.Ale nie tylko. Szykują się do akcji protestacyjnej o podwyżki płac w tych szpitalach, gdzie pensje są skandalicznie niskie. - Skoro dyrekcje placówek mają pieniądze, by płacić za godzinę dyżuru lekarza od 40 do 140 zł, to nie może być tak, że pielęgniarkom proponują stawkę godzinową w wysokości 8-14 zł. Dlatego argumenty, że nasze roszczenia przyczynią się do upadku szpitala, nas nie przekonują - mówi Maria Olszak-Winiarska.Praca pielęgniarek jest na Lubelszczyźnie nisko wyceniana. Urszula Walasek, położna ze szpitala w Puławach, powiedziała nam, że boi się przejścia na emeryturę: - Mam 54 lata i zarabiam ze wszystkim około 2300 zł brutto. Aż strach pomyśleć, jaką będę mieć emeryturę.Kokosów w ochronie zdrowia nie zarabiają też przedstawiciele innych zawodów: psycholodzy, fizjoterapeuci. - Skończyliśmy studia wyższe, ciągle musimy uzupełniać wiedzę szkoleniami i warsztatami, by poznawać nowe metody pracy z chorymi. Pensje w wysokości 2,7-3 tys. zł brutto miesięcznie, jakie otrzymujemy, są stanowczo za niskie - mówią.Także farmaceuci nie zarabiają u nas za dużo. - Jak ktoś chce lepiej zarabiać, musi wyjechać do Warszawy i pracować w tzw. sieciowej, dużej aptece, która z powodu kontrowersyjnych promocji na leki ma wielki utarg - nie mają złudzeń młodzi aptekarze.Przykładowe zarobki brutto pracowników ochrony zdrowia: lekarzy, pielęgniarek, dentystów, aptekarzy15 109 zł lekarz specjalista z Lublina, 30-letni staż pracy. W szpitalu klinicznym z dyżurami zarabia 10 109 zł, 5000 zł - prywatna praktyka w 3 miejscach.14 500 zł anestezjolog z Lublina. 20 lat pracy. W szpitalu wojewódzkim zarabia z dyżurami 11 000 zł, 3500 zł - współpraca z prywatnymi placówkami.13 500 zł ...