HEJ, Mam prośbę, moja kumpela opisała mi właśnie taka oto sytuację z autopsji... i potrzebuje pomocy bo absolutnie nie wiem, co jej napisać... znacie może takie przypadki, co robić? Kumpela jest w ciązy, II trymestr. "Spotkała mnie masakra wewnątrz buzi i na ustach i już nie mam na nic siły. Może masz jakiś pomysł? Ok 22 grudnia zaczęłam kaszleć, mieć ból głowy i temperaturę 37,7'C, i ewentualnie powiększony węzeł chłonny, który może być równie dobrze ostatnią nieusuniętą "ósemką". 23 grudnia poszłam do lekarza ogólnego na dyżur i dostałam zalecenie: - pić rumianek 3 razy dziennie - brać ... 2 razy dziennie - brać ... 250mg 2 razy dziennie - brać ... 2 razy dziennie W tym czasie miałam już w buzi coś co wzięłam za zdarty naskórek po zjedzeniu chrupkiej bułki. Niestety zamiast znikać, zaczęło się to bardzo rozszerzać i w wigilię mój Brat(lekarz robie psychiatrie) zdiagnozował grzyba i przepisał mi: - nystatynę do pędzlowania 4 razy dziennie - ... 3 razy dziennie - ... i powiedział, że mam skonsultować z dentystą. Byłam więc dziś w Akademii Medycznej, tam gdzie zajmują się chorobami przyzębia. Nie poświęcili mi zbyt dużo czasu, za to stwierdzili, że to jednak wirus (gingivostomatitin herpectica). Zapisano mi: - tatum verde - elugel i eludril - alantalan plus do smarowania kosmicznie popękanych, spuchniętych, bąblowatych ust - maść robioną w aptece (anaentesini 1,0; boracin 4,0; glicerini ad.30,0) jednak nie mogą mi jej zrobić, bo brakuje boracinu w hurtowni) - zalecono konsultację z ginekologiem w celu podania leku przeciwwirusowego. Poszłam do centrum stomatologicznego, a tam stwierdzi...