Trochę refleksyjnie. Pacjentka 54 lata, przychodzi na wizyty z synem. Choruje na nowotwór, z przerzutami do mózgu. W sumie sama pacjentka nie wie, czego by oczekiwała od wizyty. Tłumaczy, że syn ją namówił, że może psychiatra pomoże. Na co ma pomóc psychiatra, w sensie, w czym? Ona nie wie. Powtarza pytanie, patrzy na syna, powtarza pytanie. Syn mówi: "podobno powodzenie terapii onkologicznej zależy od stanu psychicznego pacjenta". No tak....
