Pacjent przychodzi z objawami, ma jaką swoją hipotezę, co mu jest. Miał już kilka spotkań u psychologa. Został tam pokierowany przez lekarza rodzinnego. Obczytał się już, już uważa, że ma np.depresję. Badacie tego pacjenta i wychodzi, że to nie depresja. I mówicie "po zbadaniu pani wynika, że nie ma pani depresji..." a pacjent "ok, nie mam depresji, ale w takim razie co w zamian?" Tłumaczycie, że to są zaburzenia adaptacyjne, tłumaczycie...
