Taki przypadek. Wizyta domowa, pani ma 101 lat, mieszka z córką 80 lat. Córka choruje na nowotwór płuc. Wizyta to do tej córki 80 lat. Ale wszystko podczas wizyty kręci się wokół 101 latki. Ona ciągle zabiega o uwagę, wszystko komentuje. Każe ( nie prosi, a rozkazuje ) się dosiąść do niej na kanapę i chce opowiadać o sobie. Na wypowiedź "przepraszamy panią, ale my do pani córki" staruszka mówi "a, do niej...a co jej niby jest?! To co, ja...
