Ostatnio jest u nas na poradach zdalnych duża presja ze strony pacjentek, żeby im zdalnie przepisywać leki dopochwowe na infekcje intymne. Zwłaszcza na przykład argumentem jest weekend. Ale fantazja w wymyślaniu powodów, dlaczego nie da się pójść w miarę szybko do ginekologa, jest ogromna. Zastanawiam się, jak się ginekolodzy na to zapatrują, że im pacjentka przyjdzie wysmarowana jakimś Macmirorem czy z zaaplikowanym innym lekiem. Czy to nie...
