W dużym skrócie: USA ogłosiły powołanie tzw. Rady Pokoju. Zaproszenia dostało bardzo wiele państw -zarówno sojusznicy, jak i kraje będące ze sobą w konflikcie. Część państw już odmówiła, inne się wahają, a Izrael ma mieć nawet status członka założycielskiego. I tu zaczyna się problem, bo szczerze mówiąc kompletnie nie rozumiem, o co w tym chodzi. Jaki jest sens sadzania przy jednym „pokojowym” stole państw, które same prowadzą wojny albo są...
