Zainspirował mnie wpis @doktor-ewy w innym wątku, w którym komuś coś w tym stylu zarzucała. (EDIT: nie zarzucała, tylko poczyniła ogólną obserwację). Jak to jest z tym u Was? Jak leczycie chorobę, z którą macie osobiste doświadczenia, to w jakimś stopniu bierzecie pod uwagę, jakie są Wasze odczucia na temat leków czy niefarmakologicznych sposobów leczenia? Kierujecie się tym, co się u Was sprawdziło, a jaka metoda okazała się szalenie trudna...
