Trzykrotny mistrz olimpijski w słoweńskiej Planicy oddał swój ostatni skok. Pamiętam, jak żegnaliśmy Adama Małysza i wydawało się, że drugiego takiego długo nie będzie. A potem przyszedł Stoch i znowu były emocje, medale i te wszystkie chwile przed telewizorem. Teraz kolejny wielki skoczek schodzi ze sceny. Trochę nostalgia wjeżdża. Na szczęście mamy następców i jest komu kibicować, ale jednak pewna era się kończy.
