Tegoroczny mundial oglądam bez większych emocji. Mecze są o dziwnych porach i ciężko znaleźć na nie czas. Ale na Niemcy-Paragwaj zerwałem nockę. I przyznam, że dawno tak nie cieszyłem się z porażki jakiejś reprezentacji. Gdy Niemcy odpadli już w 1/16 finału, satysfakcja była ogromna- obudziłem sąsiadkę ;) I tak się zastanawiam -skąd to się bierze? Dlaczego akurat porażki Niemiec cieszą nas bardziej niż innych? Historia, mentalność, a...
