Wiem, że już pojawił się wątek o tym filmie, i znikł, niesłusznie. Film jest prościutki w konstrukcji, Oscara nie zdobędzie. Nawet Dirty Harry ma więcej dramatycznego napięcia. Ale oglądanie jak sprawiedliwość się dzieje, choćby w fikcji ekranu, jest satysfakcjonujące. Szczególnie ta rodzina młodego gwałciciela. Film już dawno potrzebny i mam nadzieję, że będzie z niego dobro, w sensie oporu "the people" przeciwko skorumpowanemu porządkowi.
