dlaczego w dyskusji o wynagrodzeniach pomija się zupełnie aspekt pracy w nocy? naprawdę uważacie, że praca w godzinach nocnych (jeśli już z jakichś względów jest konieczna) powinna być tak samo wyceniana jak ta w dzień? kto jak nie lekarze powinien głośno mówić o tym, że zarwana noc to zło w najczystszej postaci, które powtarzane przez lata na bank skutkować będzie jakimś problemem zdrowotnym? czy nocny dyżur - wspominając słynny post...
