Tutaj też wielu cierpiących, a wystarczy chyba nie być idiotą i sukinkotem. Usłyszane wczoraj wieczorem w centrum dużego miasta. Rozmawia dwóch koleżków. Mniej więcej tak: " Ja mojej powiedziałem, Julka, jak chcesz iść do pracy, to idź, ale ja do 16:00 czy 18:00 nie chcę słyszeć o dzieciach. Ja wstaję o 7.30 i ma czekać na mnie śniadanie i wychodzę do pracy. Nie chcę zajmować się dziećmi, odwozić, przywozić. Chcesz iść do pracy, to znajdź...
