Syreny wyją, dzieci są sprowadzane do szkolnych piwnic. Co prawda nie wszędzie, bo okazało się, ze w szkole u moich dzieciaków nie ma piwnicy. Czyli pozostał katecheta i wspólna modlitwa. Czytając artykuły w wiądących polskojęzycznych portalach dla tubylców, widać, że już nie moga sie doczekać aż się zacznie. Spirala strachu jest nakręcana do maksimum. Pozostaje czekać i ewentualnie pomysleć co dalej. Z drugiej strony, nikt nie kopie...
