Kupowałem chleb w Żabce. Za ladą młoda, chociaż wiek trudny do określenia, może 18 , może 25, bo kolczyk w nosie i ubrana w czarne worki. Podchodzę do kasy. Młoda stuka w telefon. Kładę chleb. Młoda rzuca okiem -Cztery dwadzieścia. Szukam drobnych w portfelu, młoda znów patrzy na ekran i stuka. Kładę cztery dwadzieścia. Młoda jedną ręka zgarnia monety, druga wciąż stuka. Mówię do widzenia. Żadnego do widzenia, dziękuje w odpowiedzi, wciąż...
