Pokonałam w ciągu ostatnich dwóch dni ok.500km, dla jednych mało, ale dla mnie sporo, bo za jazdą nie przepadam, nudzi mnie i męczy. Wolę być pasażerem, ale- póki co- kierowca powozi u św. Piotra, a nowy-żywy na stałe jeszcze się nie zakotwiczył. Słucham podkastów, nadrabiam zaległości towarzyskie( gadam) i ogólnie....myślę. To,że mojego świata już nie ma, chociaż jestem tylko boomerem, a nie 80-, czy 90- latką, konstatuję na każdym kroku....
