Dotychczas miałem poczucie, że żyję w spokojnym, bezpiecznym miejscu. Kraków to było takie spokojne miasto, niby wielkie, a prowincjonalne, takie jakieś powiatowe, dalekie od wielkich wydarzeń, wielkich dramatów. Dało się bezpieczenie chodzić po nocach, nawet po tych osiedlach o złej sławie. W ostatnich latach najgorsze co mogło człowieka spotkać to pijany menel żebrający o 5 zł na kieliszek chbeba lub podpici angielscy turyści. Dzisiaj to...
