Przedstawiam wam dziś przypadek z weekendowego dyżuru w oddziale pediatrycznym małego miasta. Moim zdaniem dydaktyczny, szczególnie dla młodych przywiązujących nadmierną wagę do diagnostyki inwazyjnej. W niedzielne południe na izbę przyjęć wpadł tabun ludzi krzyczący, że dziecko wymiotuje krwią. Rzut oka na dziecko – dorodne, różowe, wydolne oddechowo - krążeniowo, śpi w nosidełku. Generalnie wygląda jak zdrowe. W trakcie rozbierania, do...
