50- letni mężczyzna, z przypuszczalnie nieleczonym nadciśnieniem, poczuł się źle w piątek. W sobotę zagorączkował, pojawił się ból gardła, bezgłos i niemożliwość przełykania. Mimo to poszedł do pracy. Potem nie jadł obiadu, natomiast pojechał do lekarza rodzinnego, który mimo soboty miał otwarty gabinet (nawiasem mówiąc- niezwykły lekarz z powołaniem). I tam, po krótkiej chwili, doszło do NZK. Lekarz podjął RKO, zespół ratownictwa wykonał 2...
