Pojechałam na łykend na działkę do rodziców w kieleckie. Przybłąkał się tam do nich mały piesek-suczka taki mały "lisek" zabiedzona do granic , głodna a najbardziej łaknąca przynajmniej spojrzenia .Wygląda jakby się jej pozbyto.Nie widzi na jedno oko. Nakarmiliśmy , zrobiliśmy porządne zadaszone legowisko , zosatwilismy jedzenia. Została tam (rodzice tam bywają co tydzień - dwa tygodnie temu już tam była ale specjalnie się z niż nie bratali bo myśleli że to może miejscowy piesek ). Była tak dwa tygodnie (lało i głodno). Teraz jak wyjeżdżaliśmy i zobaczyła pakowanie to poszła na legowisko (jedno w dwóch-pod drzewem w cieniu) i nawet nie wyszła .Albo smutna albo może się bała pakowania może samochodu -choć nie była do niego wołana. Nie wd...