Kilka lat temu wyrosła mi na prawym paluchu torbiel śluzowa. Zwracałam się do Was z prośbą o polecenie dobrego chirurga czy ortopedy. Dostałam odpowiedź, żeby się udać do „byle jakiego” lekarza, który by tylko dysponował salą operacyjną. Tak też uczyniłam, udałam się do pierwszego lepszego chirurga, który usunął mi tę torbiel. Niestety, wkrótce odrosła i drugi zabieg był już znacznie bardziej radykalny. Noc po nim ból był nieznośny (mam bardzo wysoki próg bólu), odchodziłam od zmysłów,czy mam sobie szwy powyciągać,czy jechać na SOR, bo miałam wrażenie, że może to jakieś ostre niedokrwienie, martwica mi się robi czy coś w tym stylu. Dramat. Lekarz powiedział mi, że usunął mi część pochewki ścięgnistej i oskrobał kość. Nie wspomniał o tym, że powinnam mieć jakąś rehabilitację. Ja sama też o tym nie pomyślałam, palec nie był unieruchomiony. Nie wzięłam pod uwagę, że mogą mi się porobić jakieś blizny, zrosty czy Bóg wie co. Torbiel śluzowa odrosła mimo tak radykalnego zabiegu… (http://konsylium24.pl/problemy-kliniczne/post/67009) Ale za jakiś czas zniknęła. Palec od paru lat mnie pobolewał „sam z siebie”. Nie zauważyłam żadnych związków ani z pogodą, ani z wysiłkiem ani z czymkolwiek innym. Miewałam ostre, dość silne, krótkotrwałe bóle, które same przechodziły po minucie czy kilku minutach. W zasadzie nie zwracałam na nie uwagi. Były dni i tygodnie, kiedy nie odczuwałam żadnych dolegliwości i takie dni, kiedy bolało mnie kilka razy. Generalnie dało się żyć, ale nie dało się uklęknąć w kościele :-) … bo nie mogłam zadrzeć palucha do góry. Najgorzej było z chodzeniem na obcasach – po niedługim czasie pojawiał się ból i kończyła się impreza :( - tańcami boso. Natom...