Moja babcia od 15 listopada jest pod opieką regionalnego Ośrodka Onkologii. wykryto wtedy w mammografii 2 guzki 11 i 9 mm w jednej piersi(po amputacji drugiej 18 lat temu w tymże ośrodku). Całość "szybkiej ścieżki" z BACCem, grubą igłą i konsultacjami onkologa i chirurga zajęła 2,5 miesiąca do decyzji chirurga o odstąpieniu od leczenia operacyjnego i przepisaniu tamoksifenu bez wyznaczania planu follow up(poza - "Pani przyjdzie do mnie za ok. 4 miesiące"). ze względu na wątpliwości co do oceny(chirurg zdyskwalifikował za anestezjologa, nie miał wątpliwości co do niskiego zaawansowania choroby), poprosiłem prywatnie o drugą opinię w Warszawie, gdzie chirurg po kilku minutach zaproponował amputację piersi z pobraniem węzła wartowniczego jako najlepsza opcję, z czym nieformalnie zgodziły się szefowa chemii i radio...