Mamy problem z córcią. Od dłuższego czasu młoda dostaje napadów histerii. W przeszłości w różnych sytuacjach, aktualnie praktycznie tylko przy rozstaniu w przedszkolu/szkole. Radosne dziecko idzie do szkoły, i w jednej chwili robi bida-minę mówi, że nie chce, a potem zaczyna się wrzask, tupanie, płacz. Taki atak trwa od kilkunastu minut do ponad godziny. Podczas ataku młoda krzyczy, np.że chce żebym przyszła mama - mama przychodzi - to się drze, żeby sobie poszła. Chce Misia - nie chcę Misia, itp. Ataki najczęściej kończą się nagle, tzn dziecko się drze, i nagle przestaje. Kontakt podczas napadu jest prawie zerowy, absolutnie nie da się przytulić, tłucze pięściami po udach, tupie, skacze. Córka ma różne okresy - potrafi być super przez kilka miesięcy, a zdarzają się takie miesiące, ze na 5 dni przedszkolnych tylko raz idzie bez problemu. W obrazówce bez patologii, w EMG też, wyniki z krwi w normie, generalnie zdrowe dziecko. Jesteśmy pod opieką psychiatry dziecięcego (zalecił hydroxizinum 10 mh 2x1 - praktycznie bez różnicy), co tydzień ma spotkania z psychologiem. W opinii pani psycholog jest lepiej, młoda chętniej rozmawia o swoich uczuciach - faktycznie, tak jak kiedyś po aferze nie chciała o tym rozmawiać, tak teraz jest jej wstyd, przeprasza. Mówi, że nie chce tak robić, że się boi, ale jak już się zacznie, to nie potrafi tego zatrzymać. Nie mamy diagnozy, słyszymy tylko to czego żaden pacjent nie chce usłyszeć, czyli, "to jest bardzo interesujący przypadek, takiego jeszcze nie miałem"... Od początk...