Drodzy Koledzy Proszę o pomoc, ponieważ nie mam na tyle wiedzy i dystansu względem siebie, żeby ocenić na ile sprawa jest poważna i co dalej z tym fantem robić, oraz czy zajmować kolejkę i zawracać swoją osobą głowę ginekologowi, czy już urologowi, czy jednemu i drugiemu oraz jak pilnie. Obecnie 13 tydzień ciąży (póki co, tfu tfu, bez zastrzeżeń co do prawidłowości, ale prenatalne w przyszłym tygodniu dopiero). Ładnie to podsumuję w punktach. 0. Przed ciążą - kilka razy kamica nerkowa, raz ESWL po stronie lewej ze dwa lata temu, w tym roku ze dwa razy kolka nerkowa, głównie lewostronnie, objawowo po paru dniach był spokój, za to w prawej nerce ponad centymetrowy kamyk (dwa lata temu na urografii nie było go! Jakim cudem tak szybko taki wielki wyrósł?), prawostronnie kolki nie miałam. Miałam za to zrobić z tym porządek, planowo się pozbyć problemu, ale wiadomo, praca jedna, druga, a w międzyczasie się zdarzyła ciąża. 1. 4-5 tydzień - objawy ZUM, poszłam po ..., ale coś mnie tknęło i kupiłam od razu test ciążowy - dwie kreski, więc ... poszedł do kosza, potem oczywiście ginekolog, w pierwszych badaniach w moczu ślad białka, krew na 3 plusy, bakterie dość liczne, azotyny + --> amoksycylinę z klawulonianem empirycznie sobie brałam, objawy ładnie ustąpiły. 2. 10 tydzień - znowu objawy ZUM (częstomocz, dyzuria i inne cudowności), tym razem mocz z posiewem zrobiłam, krew na jeden plus, białko ślad, azotyny plus, bakterie liczne, wysiało się E. coli oporne na sporo antybiotyków, wrażliwe na cefalosporyny i fosfomycynę - przykombinowałam sobie (nie wiem czy dobrze), że lepiej brać antybiotyk dwa dni niż dłuż...